WIERSZE
Przywróciłeś oczom moim blask. Wezmę tylko to, co mi dasz. Nic więcej.
Życie jest wielkim bazarem. Ogniem i lodem utkane. Raz jest niebem, raz piekłem. To nic nowego. Więc już nigdy nie spytam po co? Kiedy? Dlaczego?
Los
Los, ślepy los dziś Cię pieści jutro drwi, w oczy kpi.
Pokusami mami i błyskotki śle. Nagle wszystko zmienia w mgłę.
Los sieci tka dzisiaj Ty, jutro ja. Fart, ślepy fart w ciuciubabkę gra.
Wrzesień 2004
Bella i Chagall
W futerale marzeń, muzyczne krajobrazy. Ciebie, żabko droga taż bym zapakował, gdybym mógł.
Pofruniemy w siną dal, jak Bella i Chagall. Wplotę tęczę w Twoje ręce. Namaluję kolor chwil dobrych i złych. Luty 2004
Nasz portret
Utrwaliły zdjęcia chwile szczęścia. Stroje, uśmiechy, miny, sekundy, godziny. W sepii i w kolorze jest mi z Tobą dobrze. Cokolwiek się zdarzy, z Tobą mi do twarzy.
Utrwaliły zdjęcia piękne miejsca. Wyblakłe wspomnienia wyjmiesz kiedyś z cienia.
Gdy jesteśmy młodzi, jak będziemy starzy przy Tobie mi do twarzy.
Listopad 2004
Sierpień 2005
Kim jestem dla Ciebie? Nie wiem. Jednym słowem unosisz do nieba. Milczeniem rzucasz o ziemię.
ref. Na miłość nie ma metody, są zyski, straty i szkody! Ciasnym warkoczem spleciona słodycz i gorycz On i Ona.
Jestem suchą pochodnią, nie igraj ze mną, z miłością i z ogniem. Uczucia mam jak struny napięte, Nie szarp ich, nie trącaj, bo pękną.
ref. Na miłość nie ma metody, są zyski, straty i szkody! Ciasnym warkoczem spleciona słodycz i gorycz On i Ona.
Klimaty miłości są inspirujące, to lody Antarktydy i wyspy gorące, to niziny spokojne, góry kamienne wulkany uśpione.
Dla Wildy Wildę śniegiem zasypało, kolorów mi brak. Wszędzie biało, szaro, biało, biel jest nawet w snach.
Śnieżne pióra rozsypane to Aniołów ślad, co przed mrozem odleciały, w orientalny świat. Czarne wrony obrażone, pióra stroszą. Tak graficznie usadzone, o zieleń się proszą.
Marzec 2005
JAWOROWE ANIOŁY
W starym jaworze anioły mieszkają, wymykają się nocami aby do snu grać.
Anioły, jaworowe anioły, marzenia w nuty zmieniają, trzepoczą skrzydłami, struny skrzypiec trącając.
Anioły, słodkie anioły, malują barwami miłości, na płócienne niebo nanoszą tęcze, smutki, szarości.
Dotykiem pędzli skrzydlatych tworzą błękitne obrazy, pastelowym uczuciom nadając imiona i nazwy.
Anioły, jaworowe anioły gdzie was jeszcze poniesie? Komu sny osłodzicie? Komu dacie szczęście?
Łukaszowi - Ania Siwczyk
BAJANIE
Jak ci o tym mam zaśpiewać, jak zaśpiewać? By nie spłoszyć pięknych chwil, niezwykłych chwil. Jak ci o tym mam napisać, jak napisać? Kiedy zamiast drewna czuję zimno szkła! Słowa też utknęły w gardle, jak zapora ciepłych myśli, czułych myśli mych. Jak mam chwycić twoją rękę w swoje dłonie, . kiedy są daleko, jak księżyca pył.
refren: Słów nie trzeba nam, ciepły szept, drgnienie rzęs jak jaskółki lot, której nie chwycę. Trwaj, chwilo trwaj, płocha jak sarna, nie umykaj nam. Dźwięk Twoich słów, koi wszystko co przyniósł dzień.
Każdy wieczór, każda chwila są dla ciebie. Każdy ranek i godzina twoje są,_ Zostaw, zostaw mi do siebie drzwi otwarte, i wpuść chociaż za próg. Nić nadziei daj, uplotę z niej mocny sznur.
Ania Siwczyk
N43
Wozi sny nocny autobus pospieszna linia marzeń do spełnienia. a kierowca gwiezdnego wehikułu zbiera lunatyków na przystankach.
Wiezie ich przez życiowe ronda, i skrzyżowania z pierwszeństwem dla miłości bez przesiadek, prosto do nieba jadą marzyciele i zakochani. Samotnicy z ulgowymi biletami, wyciszeni muzycy po głośnych koncertach, barmanki pełne zwierzeń pijanych klientów, okrągłych piekarzy i studentów.
Kasowniki utrwalają na biletach piękne daty, wielkie uniesienia gorzkie słowa i słodkie godziny, według rozkładu jazdy chwil szczęśliwych.
Kierowca nocnego autobusu wiezie do zajezdni tajemnice mroku, świt wypłoszy ostatnich pasażerów, nim dźwięki i słońce miasto wypełniają.
Zainspirowana linią N 43 Ania Siwczyk maj 2003
|